Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki których świat zwiedziłam (przecinka dodawać nie wolno). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki których świat zwiedziłam (przecinka dodawać nie wolno). Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Pomysł na prezent bez kosztów przesyłki!

 Czy wiecie, że dzisiaj jest Dzień DARMOWEJ PRZESYŁKI?

Nie spodziewałam się, że tak wiele sklepów przyłączyło się do tej akcji :)

Nie dość, że kupiłam książki prawie 27 zł taniej niż w innych sklepach to jeszcze przyjadą do mnie za darmoszkę!






wtorek, 26 czerwca 2012

Królowa deszczu


Są książki, które zostawiają trwały ślad w pamięci.
Są powieści, które się przeżywa.
Są historie, do których chętnie się powróci.

Do takich książek niewątpliwie należy porywająca powieść Katherine Scholes.

Ponieważ sama nie lubię jak ktoś zdradza mi szczegóły książki opiszę ją krótko, choć warta jest długich i pięknych słów pochwały.

Jest to wyśmienita historia Tanganiki- obecnie Tanzanii, widziana oczami misjonarki, której decyzje niekoniecznie były zrozumiałe dla innych muzungu (białych towarzyszy). Opisy przyrody oraz sama fabuła sprawiły, że po przeczytaniu książki wpatrywałam się w okładkę poszukując informacji, że historia ta oparta jest na faktach...
Dlaczego? 
Ponieważ kunszt pisarski autorki wręcz kazał mi uwierzyć w prawdziwość losów bohaterów. Książka wywołała u mnie wszystkie możliwe emocje: przerażała, wyciskała łzy, kazała dopingować i wzruszać się, dawała chwile relaksu i rozmarzenia nad pięknym krajobrazem i pobudzała zmysły. Chociaż kusi mnie streścić opowieść zaprzestanę na tej refleksji.

Daj się porwać!

czwartek, 23 lutego 2012

Papierowa dziewczyna

Musiałam. Po prostu musiałam dodać kolejną kategorię z moim blogu. Powiedzmy, że pod pomysły można podpiąć idee na wszystko, zatem na spędzenie wolnego czasu- jak najbardziej-również.
Przyznam się do pewnej słabości.
Moje życie jest tak odrealnione, że jakoś nie lubię książek, których fabuła jest mocno zakrapiana treściami z fantazji, bowiem szukam w nich przeważnie gruntu :D


Ale...jak zwykle popchnięta intuicją w trakcie spaceru, odwiedziłam bibliotekę. Chwyciłam za pierwszą pozycję, która nie straszyła stertą kurzu, którego moje nozdrza nie aprobują i...
padło na francuskiego (całkiem przystojnego) pisarza Guillaume Musso. Nie znałam. Przeczytałam. Pokochałam. Książkę.


Nawet nie przeczytałam notki opisującej powieść, po prostu porwałam ją do domu, a ona zrobiła ze mną to samo.
Każdą wolną dla oczu chwilę spędziłam w powieści, zwiedzając Meksyk, Paryż i Nowy York.
Zarwałam nockę, czytałam podczas mycia zębów, czesania się, do śniadania i do kolacji.
Więcej nie mogę opisać, bo zdradziłabym pisarza, a tego nie robi się takim książkom.

Gorąco polecam na lekkie oderwanie się od rzeczywistości, spędzone pod kocykiem przy gorącej czekoladzie czy lampce winka.