Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ołówkowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ołówkowo. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 lutego 2012

Starocie z szuflady

Moje ulubione trampki, kupione w...SMYK-u : ) Na pamiątkę czasów ich świetności!


Sprzątanie czasem polega na robieniu bałaganu. W moim przypadku słowo czasem, odnosi się do "zawsze".
Podczas prób ulokowania przedmiotów w odpowiednim miejscu natknęłam się na stare prace.

Nie są to dzieła sztuki a jedynie, w większości, przymusowe, szybkie (powiedziałabym błyskawiczne) szkice, tworzone na potrzeby zaliczenia przedmiotu na studiach. Jak wiadomo- studia dotyczyły ogrodnictwa, zatem rysunek, mimo, że ważny dla mnie to godzinowo zajmował nikłą część studiowania. Więcej teorii, gadania o architekturze kościołów i nieprzydatnych ani w rysowaniu, ani w ogrodnictwie paplanin prosto z książki.

No ale na bok narzekanie- czas na przyznanie się do popełnienia zbrodni na ołówkach, węglach i papierze : )

Jako pierwszy najpaskudniejszy bazgroł:

Wstyd się przyznać do niego. Przykład- jak nie należy rysować:D

Moje marzenie o brzuszku w szybkim szkicu węglem.
Szybkim, bo rysowałam go jakieś 5 minut.

Ołówek. Dłonie kilku osób, które się nawinęły w trakcie rysowania.

Na koniec szkic zupełnie stary. 
Kiedyś, jeszcze w liceum, dorabiałam sobie w punkcie ksero z wypożyczalnią kaset. Latem, gdy nie było studentów, a ludzie zamiast siedzieć przed telewizorem byli na plaży, wzięłam sobie kartkę papieru, fotkę swego ówczesnego mena i zaczęłam bezwiednie bazgrolić. Muszę przyznać, że do dziś jestem zaskoczona, bo nie posądzałam siebie o portrety. Co prawda mama obiektu nie była zadowolona efektem końcowym, ale liczą się chęci ; )

Pierwszy, pierwszutki portret na przypadkowej karteczce.



czwartek, 2 lutego 2012

Szkicowane myśli

Próbuję zabrać się za dwa obrazy. 

Pierwszy mojego pomysłu. Czekał już długo na dokończenie, bo wciąż kobietka, przez skręt lekki ciała jakoś mi nie pasuje. Niby kręgosłup właśnie się tak układa. Niestety rozbierałam jej pupę z dżinsów, stąd tyle mazania w tej okolicy:D
Głównym powodem jednak długiego niedokańczania jest zgrabny tyłeczek męski, więc jakoś boję się go popsuć farbą:)


Niestety fotki fatalne, bo robiłam je po ciemku 
a z lampą znikały totalnie : )




A drugi obraz naszkicowałam na kółku plastycznym. Zobaczymy jak wyjdzie, gdyż to kopia Ślewińskiego i ponoć mamy postarać się je ładnie i wiernie skopiować dla nauki:D


Te długie włosy potem mi się śniły. Oczywiście ja się nimi cieszyłam i sięgały mi aż za kolana i były piękne, jedwabiste i...jaśniejsze od moich:D Ale najbardziej podoba mi się szkic ręki. Oby farbą wyszedł równie dobrze.



Teraz tylko muszę zmajstrować odpowiedni kolor farbek i zabieram się za kolorowanie ciałek : )

piątek, 29 kwietnia 2011

szkice z przeszłości

Dawno dawno temu myślałam, że żeby rysować to trzeba się z tym urodzić.
Na studiach usłyszałam chyba najważniejsze słowa dla mojego hobby:

"Żeby umieć rysować trzeba nauczyć się patrzeć" i przy następnym chwyceniu  za ołówek zaczęłam zupełnie inaczej stawiać kreski.
Oczywiście ćwiczenie czyni mistrzem a ja za rzadko jednak ćwiczę. Jednak dopiero kiedy oczy zaczęły widzieć moja ręka zaczęła wykonywać coraz sprawniej to co chciałam przekazać.
Tak powstał pierwszy "patrzący" szkic kaktusa na oknie. Niedoskonały, lecz da mnie ważny :)

Zauważyłam, że żeby był cień obok niego musi padać światło, nadając szkicowi większy kontrast. Zrozumiałam po co artyści wyciągają tą łapkę do przodu i w jaki sposób mierzą proporcje.

I okazało się, że rysować nie jest tak trudno!