Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Głowa pełna smakołyków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Głowa pełna smakołyków. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 kwietnia 2013

kwas foliowy, żelazo i wapń czyli dobry obiadek:)

Przedstawiam kolejny przepis na ciążowe obiadki.


Wystarczy:


  • Makaron- najlepiej pełnoziarnisty- ma dużo magnezu, (ja wybrałam zwykły, bo wystarczą mi pełnoziarniste kanapki)
  • Paczka szpinaku w liściach lub świeże liście
  • ząbek czosnku- ewentualnie cebula
  • gęsta śmietana
  • parmezan
  • garść obranych orzechów włoskich
  • Można dodać także pierś z kurczaczka
  • ciut oliwy lub masła
  • pieprz, sól
Makaron gotujemy wg przepisu na opakowaniu.
Czosnek gnieciemy i wrzucamy na patelnię z odrobina oliwy lub masła. Dodajemy szpinak i podsmażamy wszystko razem. Doprawiamy do smaku- pieprzem, solą.
w międzyczasie trzemy parmezan i siekamy orzechy na ulubioną wielkość.

Do szpinaku dodajemy gęstą śmietanę i trochę parmezanu, żeby się rozpuścił w masie szpinakowej.

Nakładamy na talerzmakaron, polewamy masa szpinakowo-śmietanową i posypujemy parmezanem i orzechami. Na wierzch lubię jeszcze dodać trochę pieprzu.

Smacznego:)

środa, 17 kwietnia 2013

Ciążowe smaki i jajeczne zapasy

Jak to w ciąży bywa trzeba jeść dla dwóch a nie za dwóch. Problem w tym, że żołądek przykleił mi się już do żeber i nie mam gdzie pomieścić porcji jedzenia.

Najlepsza na to rada to miksowane produkty, wkomponowane w jakąś potrawę.

A że:
szpinak zdrowy i wskazany- kwasik foliowy i dużo mikro i makroelementów,
jajka zostały, bo kupiłam za dużo, jak to poczatkująca gospodyni,
została resztka śmietanki 36% i 3 łyczki mleczka
reszteczka parmezanu

Powstał

QUICHE ze szpinaczkiem : )


Przepis hybryda z dwóch znalezionych w sieci:

ciasto kruche :
(podobne jak na tartę, tylko zamiast cukru dajemy sól)


  1. 1 szkl. mąki
  2. żółtko
  3. kilka łyżek (3-5) mleka lub wody
  4. 1/4 szkl. masła w stanie stałym- ja dałam około 100 g. Można dać 1/4 szkl. oliwy z oliwek 
  5. szczypta soli
Mieszamy sól z mąką, dodajemy masło i siekamy, aż się zrobią mniejsze kawałki, obtoczone w mące.
Dodajemy żółtko, i mleczko. Zagniatamy.
Wkładamy na ok. godz. do lodówki - jak nas ssie to na 15 min do zamrażalnika ;) -Pamiętając o owinięciu w folię spożywczą.

Rozgrzej piekarnik do ok. 220 stopni .

W tym czasie na patelni robi się 
Farsz:

  1. Cebula
  2. 1-2 ząbki czosnku
  3. Szpinak
  4. 4 jajka
  5. śmietana- na oko- im więcej tym więcej mąki. Ja dałam około pół szklanki.
  6. 3-4 łyżki mąki
  7. Oliwa/masło na patelnię
  8. Sól, pieprz, wedle uznania
Siekamy cebulkę, gnieciemy czosnek i wrzucamy na patelnię.
Rozmrażamy szpinak na patelni- jak ktoś ma świeże listki to nie musi gotować szpinaku :)
C.D.N...

Wracamy do ciasta

Wyciągamy z zamrażalnika :)
Wałkujemy na folii lub papierze do pieczenia
Ja ułożyłam od razu na papierze a potem wsadziłam razem z nim do blachy-tortownicy.
Jak ktoś lubi czyścić te foremki do tarty to:

Wykładamy ciasto rozwałkowane do foremki.
Nakłuwamy ciasto widelcem i wkładamy na ok. 10-15 min do piekarnika.

Ciasto można obciążyć np. ziarnami fasolki wysypanymi na foliii do pieczenia. Wtedy ciasto nie podniesie się.

Po pieczeniu samego ciasta przyszedł czas na ułożenie farszu.
Szpinak z cebulą i czosnkiem układamy na dół.

Rada: Jeśli chcesz, żeby ciasto po pokrojeniu wyglądało jeszcze fajniej ugotuj jajka na twardo i poukładaj na szpinaku połówki jajek.

W misce miksujemy jajeczka z przyprawami, dodajemy śmietanę i pomalutku mąkę.
Masa powinna byc puszysta, ale niekoniecznie gęsta. Im mniej mąki, tym bardziej omletowo będzie.

Wlej masę jajeczną na szpinak.

Włóż do piekarnika na ok. 10-15 minut.
Posyp tartym parmezanem.
Rada: starty żółty ser można także dać do masy jajecznej.



I smacznego!



piątek, 24 lutego 2012

Sajgon z sajgonkami

No i stało się!
Wróciłam głodna do domu po całym dniu zwiedzania Gardenii (relacja tutaj) w myślach mając gotową szybką potrawę. Wleciałam do sklepu po prezent na jutrzejszą imprezkę rodzinną i dokupiłam to, czego myślałam, że nie ma.

Błędnie myślałam.
Za to była:
mrożonka, bodajże Hortexu o smaku orientalnym,
papier ryżowy,
ryż,
olej.

Przydałby się jeszcze sosik, ale akurat wybył. Słodko-kwaśny ofkors. Zastąpiłam keczupem.
Czas przyrządzania- zajęło mi to -na prawie dwa opakowania papieru- około 50 minut.

Szybkie żarcie nie poszło jednak w las, bowiem zanim wrzuciłam na patelnię warzywka, ugotowałam ryż, ponamaczałam prawie całe dwa opakowania papieru ryżowego i pozwijałam to wszystko do kupy - moja samopodążającadoust ręka zdążyła podjeść połowę samych warzyw z patelni.

Trochę sajgonek w trakcie rozmowy telefonicznej się niestety przypaliło, ale ostatecznie się najadłam i podjadając i samymi sajgonkami.


Niestety po takim małym daniu pozostał już tylko sajgon z kuchni...



wtorek, 21 lutego 2012

gAstronomiczne zalety pracy w domu

Piszę.
Piszę skrypt do zajęć, które będę prowadzić w marcu o projektowaniu ogrodów i nagle moje pisanie przerwało bardzo znaczące burknięcie w brzuszku.
Przecież tak się nie da pracować :)
Korzystając z warzywek, które aż się prosiły o jakieś danie, skombinowałam szybko dwie zupki.
Czas przyrządzania dwóch razem: około pół godzinki.


Zupa marchewkowa krem:

Składniki:
 2 -3cebule,
około 6 marchewek,
imbir,
pieprz cayenne,
liść laurowy i ziele angielskie,
kostka bulionowa rozpuszczona w 2 szklankach wrzątku.

Wykonanie: Cebulę podsmażyć na maśle, pokrojoną w kosteczkę (jako dziecko nazywałam to krateczką, zgodnie z liniami nacięć, które miały się ładnie przecinać). Wrzucamy pokrojoną jak kto lubi, marchewkę i też lekko podsmażamy.
Zalewamy bulionem, dodajemy liść i ziele. Gotujemy pod przykryciem około 10-15 minut.
Pod koniec gotowania dodajemy imbir- świeży lub w proszku. Około pół łyżeczki i szczypta pieprzu Cayenne.
Można dodać skórkę od pomarańczy i trochę soku. Po ostatnim gotowaniu tej zupy miałam ochotę na coś ostrzejszego, więc nie dodałam, za to dodałam więcej pieprzu.

EFEKT: jest mi ciepło, błogo i mogę myśleć : )
UWAGA:  Zupką nie częstuj osób, które mają problem z cukrem w organizmie. Ugotowana marchewka ma zbyt wiele cukrów prostych,które mogą zaszkodzić osobom z cukrzycą.

Druga zupka inspirowana zawartością lodówki i spiżarni. 
Ni to porowa, ni to warzywna.
Smaczna i rozgrzewająca- to najważniejsze. Ziemniaczki musiałam wrzucić, bo głód podpowiadał mi dodanie węglowodanów.

Wrzuciłam do ok. 2 litrów wrzątku:

seler- pokrojony w kosteczkę
pietruszkę- plasterki
kilka kawałków marchewki (około 1/4 marchewki)
4 raczej małe ziemniaczki- pokrojone w kosteczkę
zaparzony por (żeby nie bolał brzuszek później) w ilości -3 sztuki-pokrojony na plasterki

liść laurowy, ziele angielskie, małą łyżeczkę soli morskiej.

Pod koniec gotowania dorzuciłam pieprzu cayenne i pieprzu czarnego.

Obie zupy zmiksowałam.
Porowa zawsze jest u mnie zielona, ale ten ułamek marchewki zaburzył lekko zielony kolorek.

Kremy ozdobić można zieloną pietruszką. Ja miałam tylko mrożoną:)

Smacznego lunchu!