wtorek, 18 listopada 2014

Na zimowe wieczory

Konkursiki, konkursiątka- wiecie, że je uwielbiam.

Tym razem jednak przekazuję dalej. Do wygrania bon o wartości 100 zł na ebooki.

Kto czyta niech się postara też napisać;)

Konkursik u Hani



piątek, 19 września 2014

Do zerżnięcia DIbyBaby: Prezenty, pamiątki, dla babci, dziadka i nie tylko

Fetysz małych rączek i nóżek wciąż trwa.

Na pamiątkę regularnie rosnącej stopencji, w dniu pierwszych urodzin postanowiłam zrobić dziecku frajdę i pobawiliśmy się w maczanki w farbie.

Stópki i rączki odbiliśmy tak, jak młody na to pozwolił i tym sposobem powstało jego kolejne dzieło artystyczne.



Później z  zpomocą przyszła IKEA i opakowała pamiątkę w ramę.
KIlka dni po powieszeniu okazało się, że troszkę za mało ramek kupiliśmy.
Młody bowiem rozkulał się artystycznie i namalował obraz pełen emocji, które pokryły czerwienią nawet podłogę.
Na razie wisi na tablicy i czeka na kolejną wyprawę do labiryntu.




środa, 30 lipca 2014

Jak zrobić chusteczkę z daszkiem? KURS

Potrzeba matką wynalazków, choć w tym przypadku dokonałam dzieła odtwórczego.
A że matka, czyli ja, nie miała jak poskromić słońca i niechęci dziecka do czapek, skonstruowała chusteczkę z daszkiem.  Chustki młodzieniec tak łatwo nie ściąga, jak luźnej czapeczki.
W posiadaniu mieliśmy już jedną, ale przy każdym spacerze do uszu mojego dziecka napływały słowa innych mam o nim: pobawisz się z dziewczynką? Dziewczynka ładnie chodzi itp.

Obawiając się konsekwencji z utrzymywaniem, że Wojtek jest dziewczynką zakupiłam chusteczkę bandankę we wzorki samochodowe.

Jak zrobić chusteczkę z daszkiem?

Potrzebne: 
chusteczka bandanka
tkanina bawełniana lub dzianina bawełniana (np. ze starego t-shirta) - kwadrat 22x25
nici
maszyna lub igła ręczna


Wykonanie:

Przecinamy bandankę po przekątnej, otrzymując dwa trójkąty.

Podwijamy podwójnie i zaprasowujemy brzeg, który właśnie przecięliśmy. Szpilkujemy.

Bawełnę składamy prawą stroną do prawej i wycinamy daszek ze wzoru. Nasz daszek jest dość głęboki, więc dowolnie go sobie wywijamy do góry jeśli chcemy, a przy dużym słońcu prostujemy daszek, by zacieniał całą buzię.
 Daszek można zrobić płytszy czy krótszy- na mniejszą główkę. Wojtuś, roczniaczek ma teraz 45,5 cm obwodu.

Zszywamy około 0,5 cm od brzegu, zostawiając brzeg, który później zszyjemy już razem z chusteczką.

Odwracamy daszek na prawą stronę. Można zrobić przeszycie aby daszek się nie rozwarstwiał. Ja użyłam kontrastowej nici, żeby nawiązać do koloru autek. Przeszycie wykonałam tak, aby górna strona daszku zasłaniała o 1 mm szew, który schował się na spód daszku. Wystarczyło przed przeszyciem lekko naciągnąć materiał.

Przykładamy końce chusteczki do siebie aby wyznaczyć środek do umiejscowienia daszku i robimy nacięcie.
To samo robimy z daszkiem.

Przykładamy górną stronę dzaszku do prawej strony chusteczki, nacięciem do nacięcia. Łączymy szpilkami tak, aby chusteczka nabrała obły kształt. Robi się to trochę na opak, bo łuk chciałby w drugą stronę. 
Sprawdzamy i jeśli wszystko wychodzi dobrze zszywamy.
Następnie od górnej strony chusteczki przeszywamy zaprasowane brzegi od początku do końca chysteczki, przytwierdzając tym samym daszek do chusteczki tak, aby nie opadał.

A tak wygląda chusteczka w akcji. Od razu wyjeżdżaliśmy na działkę, więc nie usunęłam ładnie  nici a i overlocka jeszcze brak w warsztacie:/



I nie skomentuję faktu, że gdy nie pozwoliłam młodemu wypijać wody z basenu pokrytej smugami kremu do opalania, wstał, chwycił chusteczkę w ręce patrząc mi prosto w oczy i demontracyjnie zdjął, ze złością rzucając do basenu...

Znalazł u mamy piętę Achillesa...











środa, 2 kwietnia 2014

Debiut aktorski mojego pierworodnego;)

Musiałam. Nie byłabym sobą, gdybym nie wzięła udziału w tym wyzwaniu.
Słowo KONKURS działa na mnie jak marchewka.
CEL: nagrać recenzję
WYMAGANIA: min. 2 min, z humorem
TERMIN: jak zawsze zbyt krótki

I cóż, że przemierzając Poznań wzdłuż i wszerz w godzinach szczytu z pendrivem ze świeżo zmontowanym filmem, załączyliśmy go punkt 16- godzina zero dla konkursu?

Ważne są OSKARY dla mojego syna! Aktor z niego wyborowy a my posikani ze śmiechu, bo zaskoczył nas całkowicie :D

A oto efekt- nagrodzony, oczywiście : )

Tak się bawiła Kasia na kartonach i bez neta : P

wtorek, 18 lutego 2014

Pomysł na prezent ślubny

Prezent z serii "Czasem się trzeba napracować, żeby móc być leniwym".

Bowiem zawsze na ostatnią chwilę ogarnialiśmy temat kwiatów na wszelakie okazje.
Odkąd EMPIK zaserwował w swoich salonach słodki bukiet cud malina nie zaprzątamy sobie już takimi sprawami głowy jak latanie po otwartych kwiaciarniach w niedziele i święta.

NO ale nie byłabym sobą gdybym nie spróbowała takiego bukietu sama uturlać.

Padło na ślub zimową porą, co dzięki Walentemu, okazało się doskonałym pomysłem.
Wszystko wokół emanowało serduszkami, czerwienią i wyznawało kocham cię.

Wystarczyło:

  • otworzyć pudło ze wszystkim,
  • kupić cukierki - TAK! BYŁY TAKIE Z SERDUSZKIEM!
  • kupić, jak kto nie ma drucik (Leroy merlin, castorama itp.)
zorganizować:
  • celofan
  • krepę
  • trochę tkanin miłych dla oka 
  • klej na gorąco wraz z bronią klejącą
  • tasiemki, wstążeczki i inne bibeloty
  • kasę - my braliśmy egzotyczne waluty, pod kolor bukietu, ku uciesze naszej ulubionej pani w kantorze ; ) Pozdrawiamy ją serdecznie!
  • jakieś drobne prezenciki.
No i poszły w ruch szczerze i chętnie zapomniane zdolności florystyczne i Kasia, wraz z nieocenioną pomocą siostrzenicy Julii, zawijała te pakuneczki w krepę.

Potem nakręcałam zgodnie ze sztuką kwiaciarską druciki, przykrywałyśmy ponownie krepą, by na koniec stwierdzić- że wygląda to fatalnie.

Na szczęście tu przystąpił do pracy materiał bliższy memu sercu- tkaniny. I od razu bukiet zaczął współpracować.

Na końcu druciki już niedomagały i więdły w oczach od ciężaru czekolady (ja tam bym taki ciężar akurat potraktowała bardziej entuzjastycznie), zatem bukiet podkleiłam do czego się dało ułożonego z co tylko miałam pod ręką.
Zawinęłam to coś, co powstało we wstążki, celofan, znowu wstążki i ta dam! Po dwóch dniach powstał bukiet, z którego jestem niezwykle dumna. 

Niestety moje słowa "nigdy więcej" nie powstrzymały siostry od brutalnego komentarza: "ja też taki chcę"

Życie nie jest już tak słodkie...z myślą o powtórce

A kto znajdzie szczegół ?

sobota, 15 lutego 2014

DZIUKI czyli tam gdzie spotykają się sny z marzeniami

Jest takie miejsce w internecie, gdzie zajrzeć trzeba.

Maleńka firemka ukrywa w sobie niespotykany potencjał.
Jak to często bywa,  mąż, żona i dziecko, a potem dwoje tkają z marzeń o przyjemnym życiu mieszankę doskonałych pomysłów.
DZIUKI, bo tak szerszemu gronu owa rodzinka się przedstawia sami projektują, szyją i tworzą a także zapraszają do współpracy podobnie zakręconych ludzi.

Tak się składa, że im też się napatoczyłam, zatem niektóre z moich prac możecie już znaleźć na

 dziuki

Znajdziecie tutaj na prawdę wyjątkowe rzeczy dla dzieci.

Zobaczcie sami:

Piękne haftowane ważki. Moje ulubione:)
Urocze naklejki na ścianę


wtorek, 11 lutego 2014

Kocyk i podusia dla mojego synusia

Już za czasów Wielkiego Brzucha wiedziałam, że dziecię, które przyjdzie na ten świat będzie miało niczym niepohamowaną energię.
Konieczny zatem był wybór PLUSZAKA PRZEWODNIEGO. Nie trzeba było się długo zastanawiać.
Wybór był oczywisty.

Do pakietu tygrysów chciałam Wojtusiowi dać coś od siebie.
Szycie nie należało do prostych. TZN. ZABRANIE SIĘ za nie.

Jak to piszę to jeszcze nie skończyłam, ale postanowiłam poczynić kroki ku sprawnemu wydaniu tygrysowego kompletu na światło...bloggowe.

Ręcznie malowane tygrysy (czas powstawania- wrzesień- grudzień)
Wykrój (Listopad)
Zszycie poduszki...nnnooo, prawie zszycie (grudzień)

Mamy połowę stycznia. Poduszka wymaga zaszycia.
Kocyk- lepiej nie pisać. : )

I tym sposobem, dzięki kopowi w dupencję przez napisanie pierwszej części posta, szycie kompleciku w wielu aktach zostało oficjalnie zakończone!

Są i zdjęcia :)