środa, 2 kwietnia 2014

Debiut aktorski mojego pierworodnego;)

Musiałam. Nie byłabym sobą, gdybym nie wzięła udziału w tym wyzwaniu.
Słowo KONKURS działa na mnie jak marchewka.
CEL: nagrać recenzję
WYMAGANIA: min. 2 min, z humorem
TERMIN: jak zawsze zbyt krótki

I cóż, że przemierzając Poznań wzdłuż i wszerz w godzinach szczytu z pendrivem ze świeżo zmontowanym filmem, załączyliśmy go punkt 16- godzina zero dla konkursu?

Ważne są OSKARY dla mojego syna! Aktor z niego wyborowy a my posikani ze śmiechu, bo zaskoczył nas całkowicie :D

A oto efekt- nagrodzony, oczywiście : )

Tak się bawiła Kasia na kartonach i bez neta : P

wtorek, 18 lutego 2014

Pomysł na prezent ślubny

Prezent z serii "Czasem się trzeba napracować, żeby móc być leniwym".

Bowiem zawsze na ostatnią chwilę ogarnialiśmy temat kwiatów na wszelakie okazje.
Odkąd EMPIK zaserwował w swoich salonach słodki bukiet cud malina nie zaprzątamy sobie już takimi sprawami głowy jak latanie po otwartych kwiaciarniach w niedziele i święta.

NO ale nie byłabym sobą gdybym nie spróbowała takiego bukietu sama uturlać.

Padło na ślub zimową porą, co dzięki Walentemu, okazało się doskonałym pomysłem.
Wszystko wokół emanowało serduszkami, czerwienią i wyznawało kocham cię.

Wystarczyło:

  • otworzyć pudło ze wszystkim,
  • kupić cukierki - TAK! BYŁY TAKIE Z SERDUSZKIEM!
  • kupić, jak kto nie ma drucik (Leroy merlin, castorama itp.)
zorganizować:
  • celofan
  • krepę
  • trochę tkanin miłych dla oka 
  • klej na gorąco wraz z bronią klejącą
  • tasiemki, wstążeczki i inne bibeloty
  • kasę - my braliśmy egzotyczne waluty, pod kolor bukietu, ku uciesze naszej ulubionej pani w kantorze ; ) Pozdrawiamy ją serdecznie!
  • jakieś drobne prezenciki.
No i poszły w ruch szczerze i chętnie zapomniane zdolności florystyczne i Kasia, wraz z nieocenioną pomocą siostrzenicy Julii, zawijała te pakuneczki w krepę.

Potem nakręcałam zgodnie ze sztuką kwiaciarską druciki, przykrywałyśmy ponownie krepą, by na koniec stwierdzić- że wygląda to fatalnie.

Na szczęście tu przystąpił do pracy materiał bliższy memu sercu- tkaniny. I od razu bukiet zaczął współpracować.

Na końcu druciki już niedomagały i więdły w oczach od ciężaru czekolady (ja tam bym taki ciężar akurat potraktowała bardziej entuzjastycznie), zatem bukiet podkleiłam do czego się dało ułożonego z co tylko miałam pod ręką.
Zawinęłam to coś, co powstało we wstążki, celofan, znowu wstążki i ta dam! Po dwóch dniach powstał bukiet, z którego jestem niezwykle dumna. 

Niestety moje słowa "nigdy więcej" nie powstrzymały siostry od brutalnego komentarza: "ja też taki chcę"

Życie nie jest już tak słodkie...z myślą o powtórce

A kto znajdzie szczegół ?

sobota, 15 lutego 2014

DZIUKI czyli tam gdzie spotykają się sny z marzeniami

Jest takie miejsce w internecie, gdzie zajrzeć trzeba.

Maleńka firemka ukrywa w sobie niespotykany potencjał.
Jak to często bywa,  mąż, żona i dziecko, a potem dwoje tkają z marzeń o przyjemnym życiu mieszankę doskonałych pomysłów.
DZIUKI, bo tak szerszemu gronu owa rodzinka się przedstawia sami projektują, szyją i tworzą a także zapraszają do współpracy podobnie zakręconych ludzi.

Tak się składa, że im też się napatoczyłam, zatem niektóre z moich prac możecie już znaleźć na

 dziuki

Znajdziecie tutaj na prawdę wyjątkowe rzeczy dla dzieci.

Zobaczcie sami:

Piękne haftowane ważki. Moje ulubione:)
Urocze naklejki na ścianę


wtorek, 11 lutego 2014

Kocyk i podusia dla mojego synusia

Już za czasów Wielkiego Brzucha wiedziałam, że dziecię, które przyjdzie na ten świat będzie miało niczym niepohamowaną energię.
Konieczny zatem był wybór PLUSZAKA PRZEWODNIEGO. Nie trzeba było się długo zastanawiać.
Wybór był oczywisty.

Do pakietu tygrysów chciałam Wojtusiowi dać coś od siebie.
Szycie nie należało do prostych. TZN. ZABRANIE SIĘ za nie.

Jak to piszę to jeszcze nie skończyłam, ale postanowiłam poczynić kroki ku sprawnemu wydaniu tygrysowego kompletu na światło...bloggowe.

Ręcznie malowane tygrysy (czas powstawania- wrzesień- grudzień)
Wykrój (Listopad)
Zszycie poduszki...nnnooo, prawie zszycie (grudzień)

Mamy połowę stycznia. Poduszka wymaga zaszycia.
Kocyk- lepiej nie pisać. : )

I tym sposobem, dzięki kopowi w dupencję przez napisanie pierwszej części posta, szycie kompleciku w wielu aktach zostało oficjalnie zakończone!

Są i zdjęcia :)





sobota, 25 stycznia 2014

Szybka i prosta zabawka do wózka DIY

Mój synuś lubi się rozglądać. Trzeba było wymyślić coś na wyciągnięcie jego rączek do fotelika i do wózeczka. A że czasu ostatnio maluchno to pod nożyce trafił filc. Wystarczyło narysować wzór i szyć po zewnętrznej stronie, co znacznie przyspieszyło tworzenie.

I tak powstała rybka (jakieś 20 minut)...
(zdjęcia bardzo nieaktualne, bowiem synuś ma już jakieś 4 miesiące więcej)


Dla bezpieczeństwa nabiłam napy, zamiast zawiązywać zabawki.


...i dinozaur- trochę dłużej, bo każdy ząbek i każdą ciapkę przyszywałam osobno.
Dinusia wypełniłam pustymi opakowaniami po ciasteczkach bebe. Dzięki temu będą szeleścić miętoszone przez ciekawskie łapki.


poniedziałek, 20 stycznia 2014

Pierwszy prezent na Dzień Babci i Dziadka

Syn już osiągnął dojrzały wiek pół roku.
A co za tym idzie, sam musiał popracować nad prezentem dla dziadków.

Spisał się dzielnie i bardzo PRZYKŁADAŁ.

A oto efekty:

Deptanie zdecydowanie bardziej mu przypadło do gustu. Niestety ta modelina okazała się tak twarda, że nawet tatuś miał problem, żeby ją rozkulać.

Teraz wystarczy upiec i przykleić magnesy.
I dziadkowie będą mogli zachwycać się słodkimi rączkami i nóżkami zaglądając do lodówki przed śniadaniem : )
Taki miły początek dnia!

piątek, 17 stycznia 2014

Prosto z serca dla Nataszki

Ta podusia czekała długo na swoją właścicielkę. Podobnie jak jej rodzice na Nataszkę.
Maleńka istotka niestety pierwsze swe miesiące spędziła w inkubatorku. Tym bardziej serduszko powstawało z dobrą intencją.
Specjalny haft dla wyjątkowej dziewczynki powstał z wielu kolorów pastelowej muliny.
Wyszywanie go było przyjemnością, bowiem haft powstawał pod chmurką w ogrodzie.

A fotografię wykonał Sebastian Cywiński.